Zdrowego stylu życia też trzeba się nauczyć

Znacie to uczucie, kiedy pewnego dnia odkrywacie jakąś dziedzinę, o której do tej pory nie mieliście pojęcia? Albo to, kiedy w końcu postanawiacie, że wrócicie do dawno zapomnianej pasji lub oddacie się w końcu zupełnie nowej, wymarzonej? Ekscytacja nie pozwala Wam spać w nocy, nie jesteście w stanie o niczym innym rozmawiać, kupujecie potrzebne rzeczy do tego, żeby w końcu zacząć. I czasem zaczynacie, czasem pojawia się kolejny projekt na horyzoncie, czasem entuzjazm opada po kilku rozmowach ze znajomymi, że będzie trudno, że nie ten wiek i właściwie po co to wszystko. Czasem udaje się Wam wytrwać przez pierwsze etapy nauki, rozpędzeni motywacją i ekscytacją, ale wszystko zawsze sprowadza się do tego, że pewnego dnia ekscytacja znika, motywacja opada i zostaje Wam wybór – kontynuować czy dać sobie spokój.

Zdrowy styl życia jest jak nauka nowego języka

Angielskiego uczę się już szesnaście lat, a wciąż mam problemy z poprawną gramatyką i brakuje mi słownictwa. Prawdopodobnie gdybym spędzała nad nim kilka godzin dziennie byłabym w stanie dojść do profesjonalnego poziomu, ale właśnie – wymaga to czasu. Podobnie jest ze zdrowym stylem życia – niby otaczamy się nim na co dzień, łapiemy w biegu pojedyncze słówka pokazywane w social mediach, ale dalej nie brzmi to dobrze  i z zazdrością patrzymy na ludzi z kolorowych okładek i Instagrama którym się udało. Tych z pięknie wyrzeźbionymi ciałami, wstającymi o piątej rano, uśmiechniętymi od ucha do ucha, mającymi czas na leniwe wieczory czy weekendy i wyczarowywanie pysznego jedzenia z resztek z lodówki. Brzmi jak bajka? Często jednak zapominamy, że za tymi mięśniami, kryją się liczne treningi na siłowni i trzymanie restrykcji kalorycznych. Że wolny czas to też efekt dobrej organizacji, a co najważniejsze – że najczęściej oglądamy efekty pracy tych, którzy tę przygodę zaczęli kilka lat temu. To jak porównywać naukę liczenia do dziesięciu z ukończonymi studiami lingwistycznymi. Bez sensu, prawda? Brakuje podstaw, uszeregowania wiedzy i najzwyczajniej w świecie – godzin praktyki.

Nic się samo nie zmieni

Tak samo jak nie da się płynnie rozmawiać w obcym języku po tygodniu nauki tak nie da się zdrowo schudnąć dziesięciu kilogramów w tydzień, nie da się przebiec maratonu po pierwszym treningu i nie da się usiąść w kwiecie lotosu tylko dzięki temu, że kupiło się super matę do jogi. To cele oddalone o wiele wylanych kropli potu, godzin spędzonych w kuchni, małych sukcesów i porażek. To nauka podejmowania zdrowych wyborów, balansu między restrykcyjnym planem a słodkimi grzeszkami.

Metoda małych kroków

Każdy gdzieś zaczynał, dlatego zamiast myśleć o nieosiągalnych celach, pomyślcie o tym co możecie zmienić już dzisiaj. Może to codzienny spacer, jazda na rowerze, zmniejszenie ilości cukru w kawie albo wprowadzenie większej ilości warzyw do obiadu? Zmiany nie muszą być spektakularne, bo tak naprawdę chodzi o żebyście nie rzucili ich po tygodniu, ale wprowadzali w życie dzień za dniem. I tak idąc kroczek za kroczkiem w końcu zdacie sobie sprawę, że szczyt jest już całkiem niedaleko. 

Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku

Jeśli jesteście na początku tej drogi to usiądźcie wygodnie i zastanówcie się po co właściwie chcecie coś zmienić.

Co ma być Waszym celem? I co zyskacie osiągając ten cel?

Dlaczego to jest dla Was aż tak ważne?

Czy ten cel jest w ogóle realny? Czy znajdziecie na niego czas?

Warto wiedzieć już teraz, w przedbiegach, bo prawie na pewno w całym tym procesie znajdzie się taki moment, kiedy zwątpicie lub zupełnie nie będziecie mieli ochoty robić tego dalej. Zapiszcie swój cel i przemyślenia, i trzymajcie je w zanadrzu na wszystkie takie momenty.

Przed Wami długa i fascynująca droga, w której razem z dziewczynami postaramy się Wam towarzyszyć. Mam nadzieję, że czeka nas wspólnie wspaniała podróż.

Photos by Green Chameleon on Unsplash and by Arash Asghari on Unsplash

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *