Pułapki noworocznych postanowień

Końcówka roku, w lodówce już skończyły się pierogi z wigilii i większość ludzi nie może patrzeć na makowiec, kapustę i mandarynki – to ten wspaniały czas, w którym zaczynamy analizować co nam się w ubiegłym roku nie podobało i co chcielibyśmy zmienić w tym magicznym Nowym Roku (krainie spełniających się marzeń). Ten Nowy Rok to taka czysta karta – jeszcze nic nie zepsuliśmy, wszystko wciąż może być idealne i możemy żyć życiem którego zawsze chcieliśmy. Co więc się dzieje, że zazwyczaj zapału wystarcza tylko (w najlepszym wypadku) na kilka tygodni? Może wpadacie w którąś z poniższych pułapek?

  • Jednego dnia nic się nie zmieni

To dobrze, że jest chociaż jeden taki dzień, kiedy nasza motywacja wskakuje na wyższe obroty, ale to nie znaczy, że na nich zostanie. Tak samo, robiąc coś tylko raz, nie spodziewajmy się, że nagle zaczniemy to robić codziennie. Zmiana to bardzo wymagający proces, a im bardziej dla nas trudny tym więcej zajmie czasu. Jeśli postanowimy, że chcemy schudnąć kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt kilogramów, nie możemy się spodziewać, że to wszystko stanie się jednego dnia albo że nagle od pierwszego stycznia pokochamy sałatki, których do tej pory nienawidziliśmy. Warto zadać sobie dwa pytania: ile czasu zajęło mi dojście do tej sylwetki, którą mam teraz i co się do tego przyczyniło?

  • Wszystko albo nic

Drugą pułapką noworocznych postanowień jest traktowanie ich zero-jedynkowo – wprowadzam coś na 100% albo rezygnuję. Postanawiam, że od pierwszego stycznia zaczynam dietę, ale w lodówce stoi jeszcze ciasto upieczone na sylwestra, które przecież nie może się zmarnować – zacznę więc od poniedziałku, bo przecież teraz już nie warto. Albo mam ogromną ochotę na czekoladę i po jakimś czasie w końcu zjadam kawałek – nie warto już kontynuować diety, dzień stracony, można zjeść całą tabliczkę. Lub postanawiam, że będę ćwiczyć każdego dnia, a nadchodzi dzień, kiedy trening przerasta moje możliwości, więc karnet na siłownię ląduje w szufladzie.

  • Nierealne cele

Schudnę 20kg, przebiegnę maraton (chociaż nigdy nie biegałem), będę się codziennie rozciągać, codziennie sobie gotować i przy tym wszystkim znajdę wreszcie czas dla siebie i rozwinę nowe pasje. Może i to by się udało gdyby doba miała 72h a my bylibyśmy maszynami, ale niestety wciąż jesteśmy posiadaczami takiego samego życia jak w starym roku.  

Jak więc postawić sobie cel na ten rok?

Zastanówcie się dlaczego chcecie osiągnąć ten cel. Co się stanie kiedy już go osiągniecie? Co Wam to umożliwi? Czy jest to coś czego naprawdę chcecie, czy ktoś wymaga od Was żebyście to osiągnęli?

Później zastanówcie się nad tym czy jesteście w stanie teraz zabrać się za realizację tego celu. To że jest pierwszy stycznia wcale nie znaczy, że to musi być dla Was dobry czas na zmianę. Może przed przystąpieniem do realizacji tego celu powinniście najpierw zrealizować jakiś inny? Może teraz zbliża się deadline jakiegoś ważnego projektu, który zaprzątał Wam głowę od dawna i zmiana nawyków wprowadziłaby tylko dodatkową falę frustracji i niezadowolenia z siebie? A może przyczyną Waszej nadmiernej masy ciała jest np. zajadanie stresów i może warto by było najpierw zasięgnąć porady u psychologa, który nauczy Was w zdrowszy sposób kontrolować stres? Pierwszy stycznia to wcale nie musi być odpowiedni moment.

I na koniec – jeśli jednak postanowicie zabrać się za realizację celów pamiętajcie, że prawdopodobnie nie uda się od razu i zajmie Wam to trochę czasu. Warto cieszyć się tym procesem 😊

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *