DIETETYK W TRÓJMIEŚCIE, czyli co fajnego możesz tam zjeść

Czy urlop lub wyjazd wiążą się z zrezygnowaniem ze zdrowego trybu ? Oczywiście ze nie, chociaż wiele osób tak myśli. Nawiązując do poprzedniego wpisu na Facebooku, o tym jak radzić sobie ze zdrowym stylem życia na wakacjach publikuje ten wpis (jednocześnie zachęcam Was do powrotu do tamtego wpisu na Facebooku). W nowym cyklu dietetyk w podróży pokażemy wam jak dobrze wybierać jedzenie na wyjazdach, próbować nowości i pozwolić sobie na małe grzeszki. Polecimy wam przede wszystkim fajne knajpki, które spotykaliśmy na swojej drodze.

Zawsze przed wyjazdem staram się utworzyć listę rzeczy do zwiedzania, ale także listę restauracji które chce odwiedzić – uwielbiam jeść i nie jest to tajemnica, a mój towarzysz podróży uwielbia dobra kawę, wiec kawiarnie tez obowiązkowo zapisujemy na liście. Odwiedzając nowe miasta staramy się zawsze zjeść chociaż jeden posiłek regionalny, nie ważne czy jego cechą jest to, że totalnie nie wpasowuje się w zdrowe odżywianie. Najważniejszy jest balans w życiu. Jeżeli na codzień będziecie żywić się zdrowo, to na wakacjach możecie pozwolić sobie na kosztowanie nowych smaków. Ważne jest to, abyście byli świadomi co wybierajcie z karty menu i aby nie były to grzeszki przez cały czas trwania wakacji.

Szum fal, przesypujący się piasek miedzy palcami i zaczerwieniony od słońca nosek – to przychodzi mi do głowy jeżeli myślę o naszej małej wycieczce do Trójmiasta. Obok niesamowitych widoków morza, Trójmiasto przywitało nas klimatycznymi i pysznymi restauracjami. Poniżej pokaże Wam kilka miejsc, które odwiedziliśmy w Trójmieście i z całego serca możemy wam je polecić, ze względu na pyszne, świeże jedzenie. Jeżeli tak jak my podróżujecie wszędzie z pupilem, to nie martwcie się. W każdym z tych miejsc Leosiek był mile widziany.  

1.Chwila Moment

Na śniadanie wybraliśmy się do Chwila Moment, do której dotarliśmy dzięki poleceniom znajomych. Zawsze zwracam uwagę na dwie rzeczy w restauracjach na jedzenie i klimat. Tu mogę śmiało powiedzieć, że obie te rzeczy spełniły moje oczekiwania. W karcie menu nie znajdziecie masy potraw, ale kilka – co moim zdaniem jest świetną opcją, ponieważ mamy pewność ze produkty są świeże. Na moim talerzu znalazła się szakszuka z ciecierzycą, sosem pomidorowym i koszykiem pieczywa (znajdziecie w nim pieczywo pełnoziarniste i pszenne) – niebo w gębie. Po takim śniadaniu miałam pełny brzuszek i siłę do zwiedzania nowych miejsc. Nie wspominając już o korzyściach zdrowotnych jakie dały nam świeże pomidory i ciecierzyca.

2. Cały Gaweł

W Całym Gawle byliśmy aż dwa razy. Za pierwszym razem z menu wybrałam wegańskie naczosy z guacamole, a za drugim razem rybkę w cieście, na którą ochotę miałam od dwóch dni. W przypadku ciasta w którym obtoczona była ryba, jako zwolennik zdrowego żywienia powinnam go ominąć. Jednak przeanalizowałam skład tego posiłku i zobaczyłam, że kawałek ryby, który jest podawany to naprawdę duży, piękny kawałek mięsa, więc ilość ciasta w porównaniu do mięsa ryby była dosyć mała. Do ryby również podawana była sałatka z kiszonej kapusty, która stanowi źródło antyoksydantów. Więc czemu nie miałabym zjeść tego posiłku skoro na co dzień żywię się dobrze, a z trzech produktów w tym daniu tylko jedna odbiega od normy?

3. Tłok

Tłok to przeurocza kawiarnia. Mogłabym ją śmiało porównać z Warszawskim Storem. Oprócz przepysznej kawy (M powiedział, że w końcu po dwóch dniach picia „jakiejś tam kawy” napił się porządnej pysznej kawy) dostaniecie wegańskie ciasta i lekkie kanapeczki do zjedzenia.

4. Pomelo

Będąc szczera, nigdy nie weszłabym do tego lokalu gdyby nie to, że przeczytaliśmy o nim bardzo dobre opinie. Klimat tego miejsca nie do końca trafił do mojej estetyki, ponieważ lokal ten jest ciemny i ciężki, ale za to jedzenie i obsługa obroniły się przed moimi pierwszym negatywnym odczuciem. Tego dnia akurat miałam olbrzymia ochotę na śniadanie słodkie i w menu znalazłam maślana chałkę pieczoną na miejscu z domowymi konfiturami – konfitury są sezonowe, co jest ogromnym plusem. M wybrał polskiego hot-doga i tu byliśmy niesamowicie zaskoczeni gdy dostał swoje danie do stołu. Połączenie  smaków w tym daniu to cos nieprawdopodobnego : kiełbaski białe, bułeczka wypiekana na miejscu, kiszona kapusta, marynowana kapusta, cebulka karmelizowana i domowy mus jabłkowy – mniam !

Jeszcze ciepła chałka i domowe powidła.

Inne knajpki które zostały nam polecone, ale nie zdążyliśmy do nich wpaść to : Bar przystań, Falla, Ryż, F.Mingam, Serio, Pelikan i Haos.

***

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *