Czy zabraknie nam wody?

Odkąd pamiętam uczono mnie żeby oszczędzać wodę. „Nie myj zębów pod bieżącą wodą”, „bierz prysznic zamiast kąpieli”, „nie zostawiaj odkręconego kranu”. Po latach do tych zdań dołączyło jeszcze: „nie kupuj plastikowych butelek” i „używaj dzbanka filtrującego”. Muszę przyznać, że w dzieciństwie ekologia niespecjalnie mnie interesowała, a sama kwestia oszczędzania wody argumentowana była raczej szacunkiem do krajów, w których wody nie ma, a nie realnym zagrożeniem, że kiedyś i w moim kranie może jej zabraknąć. Bo przecież rzeki płyną, morze coraz bardziej wchodzi na ląd a Morskie Oko cały czas wygląda równie spektakularnie. O co więc chodzi?

Czy zabraknie nam wody?

Od jakiegoś czasu krąży informacja, że Polska ma zasoby wody pitnej podobne do tych występujących w Egipcie. To prawda, że sytuacja Polski na tle Unii Europejskiej nie jest dobra – plasujemy się na czwartym miejscu, zaraz po Czechach, Malcie i Cyprze pod względem najmniejszej ilości wody pitnej w przeliczeniu na mieszkańca (wynosi zaledwie 1,6 tyś litrów na rok na osobę). Według raportu ONZ roczny poziom zasobów poniżej 1,7 jest już przekroczeniem bezpiecznego poziomu. Co to oznacza w praktyce? Że w płytkich ujęciach wody może zabraknąć, co zrodzi potrzebę sięgnięcia do głębszych zasobów.

A co z tym Egiptem?

Na razie wstrzymałabym się z budowaniem piramid i kupowaniem wielbłądów. Żyjemy w zupełnie innej części globu, co oznacza inny klimat, ilość i jakoś wody oraz możliwości odnawiania jej źródeł. Nie znaczy to, że obecny stan nie jest zagrożeniem. W perspektywie kolejnych dziesięcioleci, jeśli nic się nie zmieni, Polska również zacznie pustynnieć.

Skąd wziął się ten problem?

Zasadniczą rolę odgrywają tu zmiany klimatu. Stale podnosząca się temperatura, gwałtowne, ulewne deszcze, przeplatające się okresami suszy dość mocno uderzyły w nasze źródełka. Do tego należy dodać złą gospodarkę zasobami – osuszanie bagien i terenów podmokłych, meliorację, regulowanie rzek, wycinkę lasów czy zużycie ogromnej ilości wody w przemyśle. Mamy w tym udział także my, obywatele, najzwyczajniej tę wodę marnując.

Jaki będzie skutek?

Wyższa temperatura to też wyższe zużycie energii, którą schładzamy nasze domy, pojazdy czy galerie handlowe. A elektrownie wciąż schładzane są przy użyciu wody. Jeśli będzie jej za mało istnieje ryzyko, że dojdzie do przeciążenia i przerw w dostawie prądu. Z takim ryzykiem spotkaliśmy się w 2015 roku, a sytuacja raczej się nie poprawia.  Oznacza to nie tylko ogromne straty w przemyśle, ale utrudnienia, które dotkną każdego z nas. Bo czy ktokolwiek w dzisiejszych czasach wyobraża sobie życie bez prądu?

Mniejsza ilość wody oznacza również ogromne obciążenia w sektorze rolnictwa, mogą więc nas dotknąć znaczne podwyżki cen żywności. Warzywa i owoce, które do tej pory doskonale radziły sobie w naszym klimacie, będą wymagały dodatkowych nakładów pracy do przetrwania. Możliwe, że produkcja niektórych stanie się zupełnie nieopłacalna – nie wróży to dobrze dla kraju, który praktycznie od początku swojej historii kojarzony był z potęgą rolniczą. Także produkcja mięsa (która notabene zużywa ogromne ilości wody i jest jednym z głównych przyczyn zmian klimatu) stanie się o wiele bardziej kosztowna, więc możliwe, że wrócimy do czasów, w których na mięso stać będzie tylko najbogatszych. Uderzy to również we wszystkie leśne produkty, które znamy. Nie bez powodu mówi się, że najlepiej wybrać się na grzyby po deszczu…

Co robić żeby to zatrzymać?

Do wszystkich wytycznych poznanych w dzieciństwie warto dorzucić kilka dodatkowych:

Po pierwsze – oszczędzaj wodę,

Po drugie – oszczędzaj energię,

Po trzecie – zmniejsz ilość spożywanego mięsa,

Po czwarte – zadbaj o klimat,

Po piąte – uświadamiaj.

Wciąż nie jest za późno żeby coś z tym zrobić.

Udostępnij

One thought on “Czy zabraknie nam wody?

  1. Chyba czas pokochać deszcz i tęsknić do mżawek. A motto na każdy to strofka L. Staffa:
    “O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
    I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
    Dżdżu krople padają i tłuką w me okno…
    Jęk szklany… płacz szklany… a szyby w mgle mokną
    I światła szarego blask sączy się senny…
    O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny… “

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *