Co trzy głowy to nie jedna, czyli nasz wspólny początek

Często zakładamy że sami zrobimy wszystko najlepiej i jesteśmy samowystarczalni. Mnie takie myślenie zapędziło w ślepy zaułek. Zapędzona w wirze pracy i obowiązków częściej zaglądałam w kalendarz i odhaczałam zadania przewidziane na dzień obecny, niż dzwoniłam do rodziny. Moja doba abym wykonała wszystkie plany powinna mieć 48 h, och może wtedy bym zdążyła… 
Nowe wyzwania, nowe projekty, nowe zadania… zapomniałam ze jeszcze gdzieś w tym wszystkim jestem ja. Starałam się jak mogłam prowadzić bloga, pracować na 1,5 etatu, studiować dziennie i jeszcze organizować swój ślub. 
We wszystko starałam się dać 100% siebie, jednak wiem że nie zawsze mogłam. Przytłoczyło mnie to i musiałam ograniczyć przyjemność jaka jest pisanie dla Was. 
Nie jestem osobą, która coś obiecuje i później się z tego nie wywiązuje, dlatego tak bardzo ciężko mi było nie zaglądać tu przez tak długi czas. Wiedziałam, że jesteście i czekacie na nowe wpisy, a ich nie ma… czułam się z tym okropnie.

Pomyślałam wiec, czemu nie dzielić tego miejsca z kimś jeszcze? Czemu nie poprosić o pomoc? Czemu nie dać sobie pomoc? I tak na do mojego świata LBC wkraczają moje przyjaciółki Marta i Aga. Od teraz będziemy tworzyć to miejsce razem tym samym nie zawodząc siebie i Was. Dzięki współpracy z osobami, które mają te same cele jesteśmy silniejsi, możemy więcej.

Prosząc o pomoc wcale nie czuje, że poniosłam porażkę. Wręcz przeciwnie. Czuje, że właśnie zrobiłam olbrzymi krok do przodku dla siebie i dla Was. 
Współpraca zawsze wiąże się z pewnymi konfliktami, wymianami zdań i nie zawsze przebiega tak jak byśmy tego chcieli, ale również polega na wsparciu i dodawaniu skrzydeł. Każda z nas jest inna i będzie przekazywać Wam swoje myśli w inny sposób, ale mam nadzieje ze pokochacie dziewczyny tak jak ja. Razem z dziewczynami na blogu pojawią się nowe tematy, które mamy nadzieje będziecie czytać z wielka chęcią. Moje miejsce – nasze miejsce nabierze teraz nowej energii i powiewu świeżości.

Dziękuję Wam, że cały czas pomimo mojego braku obecności jesteście, dajecie otuchy i wsparcia. Wracamy do Was!

***

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *